Zaraz po powrocie ze skałek zabraliśmy się za szykowanie na imprezę u Tomka. Po drodze w pociągu pisałam jeszcze do mojej przyjaciółki Małgosi, która szykowała się tego dnia na swój ślub w Bydgoszczy… W pewnym sensie byłam tam z nimi
A impreza była bardzo udana, przyszła większość naszej polskiej grupy powiększona o parę Polaków, którzy dotarli tu na motocyklu z Nowej Zelandii..
Tylko my po całodniowej wyprawie trochę wymiękliśmy (szczególnie ja), więc nie zabawiliśmy tak długo jak byśmy chcieli.
Był piękny, pyszny tort… Solenizant rozdzielał porcje…
Ja z panią domu
Mieliśmy też na imprezie prawdziwego Murzyna i jednego kudłatego mulata
One Comment
do twarzy Ci w afro